wtorek, 4 grudnia 2012

Język dwulatka, Tracy Hogg, Melinda Blau


Tytuł: Język dwulatka
Autorzy: Tracy Hogg, Melinda Blau
Wydawnictwo: Świat Książki
Miejsce i rok wydania: Warszawa 2012

Zdjęcie: źródło 



   Tracy Hogg z całą pewnością mogłaby zostać najlepszą przyjaciółką nas kobiet. Doskonale rozumie nasze potrzeby i obawy, nie ocenia naszych słabości, wspiera, doradza i pociesza. Do tego jest przy nas w każdej chwili gdy jej potrzebujemy - szkoda, że tylko na kartach książki.
       "Język dwulatka"  to kontynuacja bestseleru "Język niemowląt" poświęcona nieco starszym pociechom. By zrozumieć dwulatka musimy pamiętać o kilku ważnych zasadach: każde dziecko jest indywidualnością, nie ma więc jednej strategii postępowania odpowiedniej dla każdego malucha, każde dziecko zasługuje na szacunek i musi się uczyć okazywać go innym - tu właśnie rodzice odgrywają kluczową rolę, każde dziecko potrzebuje uporządkowania codziennych czynności, by czuło się bezpieczne. By osiągnąć sukces opiekuńczo - wychowawczy należy wnikliwie obserwować i słuchać własne dziecko - to umożliwia nam zrozumienie dziecka i stworzenie optymalnych warunków rozwoju. W "zmaganiach" z naszymi dziećmi bardzo ważna jest kontrola naszych emocji i cierpliwość względem ich poczynań. 
      Lektura książki pomoże nam w wielu sytuacjach m.in. jak odzwyczaić dziecko od pieluszek, jak uczyć dziecko korzystania z naczyń i sztućców, jak wprowadzać nowe produkty do menu malucha, jak dbać o ich bezpieczeństwo podczas zabaw (na co zwrócić szczególną uwagę), jak uczyć dziecko samodzielności. Przy tym wszystkim należy pamiętać o konstruktywnych pochwałach, które rzeczywiście wspierają proces wychowawczy, a nie są puste i bezwartościowe (tę zasadę trzeba przestrzegać w procesie wychowawczym również w przypadku dziecka w wieku przedszkolnym czy szkolnym - podobnie reagują dorośli słysząc konkretną, szczegółową pochwałę od pracodawcy) - to naprawdę działa! Świadoma dyscyplina proponowana przez autorkę to nauka właściwych zachowań i kontrola emocji z pełną odpowiedzialnością oparta głównie na przykładzie. We wszystkich naszych działaniach wychowawczych musimy pamiętać o konsekwencji, ustępstwa nie są wcale oznaką miłości.
      O książce można by jeszcze wiele pisać, ale warto przekonać się osobiście. Obie części książki stanowią integralną całość i warto się w nie zaopatrzyć. To wspaniały poradnik, który naprawdę ułatwia życie rodzicom.

poniedziałek, 3 grudnia 2012

"Feng shui dla umysłu"

„Feng shui dla umysłu” autorstwa dr Michaela Bohne to książka dla każdego. Przeczytacie to się lepiej poczujecie. Dlaczego? Bo autor pokazuje nam jak zaprowadzić porządek w naszych umysłach, a tym samym osiągnąć spokój między innymi poprzez samoakceptację.

Książka podzielona jest na trzy rozdziały, a każdy z nich odkrywa przed nami kolejne tajniki spokoju umysłu. W pierwszym rozdziale poznajemy techniki opukiwania meridianów, czyli systemu kanałów energetycznych biegnących w ciele człowieka. Ponadto dowiadujemy się czym są rupiecie w naszych głowach i poznajemy strategie ich usuwania.

Kolejny rozdział poświęcony został rupieciom. Tak więc poznajemy rupiecie emocjonalne i poznawcze. Dowiadujemy się jacy ludzie mogą nas ograniczać i z czego to wynika. Kto pozbawia nas energii, a kto ma zbawienny wpływ na nasze samopoczucie. Ponadto autor opisuje samoocenę jako system immunologiczny naszej świadomości. Wskazuje na przykład na negatywne myśli, jako złodziei naszej samooceny.

Ostatni rozdział to instrukcja odrupiecania. Jest to zestaw ćwiczeń i testów, które mają pomóc nam usunąć śmieci z naszej głowy. Jednocześnie jest to podsumowanie wcześniejszych rozdziałów, prezentując w formie ćwiczeń do wykonania w domu podstawowy sposoby oczyszczania umysłu i drogi do samoakceptacji. Ponadto książka zawiera szereg przykładów, gdzie metoda doktora Bohne’a okazała się skuteczna.

Podsumowując do tej pory przestawialiście meble w domu zgodnie z zasadami feng shui, a teraz zrobicie to samo ze swoimi umysłami. Doktor Bohne jako psychiatra i psychoterapeuta, a także trener psychologii energetycznej pokazuje prostą ścieżką, która pozwoli nam przezwyciężyć nasze lęki i osiągnąć cele. Uporządkuje umysł, przywróci mu spokój, a tym samym sprawi, że będziemy lepiej skoncentrowani, bardziej odporni na stres i świetnie przygotowani do zadań, jakie postawi przed nami życie.

Krótko mówiąc „Feng shui dla umysłu” polecam osobom zainteresowanym psychologią i coachingiem, znajdziecie tu mnóstwo przydatnych ćwiczeń, ale również wszystkim, którzy chcą zmienić negatywny czy pesymistyczny sposób postrzegania świata i poczuć się lepiej we własnej skórze.

Moja ocena:8/10

Książkę przeczytałam dzięki Studiu Astropsychologii
 
O książce:
Autor: Dr Michael Bohne
Tytuł oryginalny:  „Feng Shui gegen das Gerümpel im Kopf. Blockaden lösen mit Energetischer Psychologie ”
Projekt okładki: Piotr Pisiak
Tłumaczenie: Natalia Szczyglewska
Wydawnictwo Studio Astropsychologii, wyd. I, Białystok 2012.



sobota, 1 grudnia 2012

Tracy Hogg, Melinda Blau, Język niemowląt


Tytuł: Język niemowląt
Autorzy: Tracy Hogg, Melinda Blau
Wydawnictwo: Świat Książki
Miejsce i rok wydania: Warszawa 2012

Zdjęcie: źródło


     Tracy Hogg nazywana przez amerykańskich rodziców Dziecięcą Szeptunką ma niezwykły dar. Jak nikt inny potrafi rozumieć język niemowląt - ich płacz, jęki, mowę ciała. Autorka uważa jednak, że ten "dar" nie jest żadnym nadzwyczajnym uzdolnieniem - to tylko zrozumienie dziecka dzięki uważnemu słuchaniu, wnikliwej obserwacji i odpowiedniej interpretacji zachowań dziecka. Tracy Hogg z noworodkami pracowała przez wiele lat co pozwoliło jej upewnić się, że sposób, w jaki rozumuje zachowania dzieci są prawidłowe. Poradnik napisany jest nie tylko na podstawie doświadczeń autorki, przytacza też wiele praktycznych scen z życia młodych rodziców i... to w książce podoba mi się najbardziej. Może mam mylne wrażenie (albo po prostu w swoim życiu przeczytałam zbyt mało poradników), ale czułam się jakbym czytała powieść z wplecionymi w treść "dobrymi radami". Taka forma bardzo mi odpowiada :) Podział treści na 9 rozdziałów pozwala szybko odnaleźć treści, których w danym momencie potrzebujemy. Polecam zacząć czytać książkę jeszcze przed porodem, gdyż pozwala oswoić się ze zmianami, przygotować się na powrót ze szpitala do domu, stworzyć praktyczny plan dnia. Bardzo istotne są dla mnie informacje dotyczące karmienia, snu noworodka, etapów rozwoju...

       Po lekturze "Języka niemowląt" będziemy znać odpowiedzi m.in.na poniższe pytania:
  • Dlaczego dziecko wydaje się być bez przerwy głodne?
  • Skąd wiedzieć, ile dziecko je, skoro jest karmione piersią?
  • Czy brać dziecko na ręce, za każdym razem gdy płacze?
  • Czy noworodek powinien sam spać w łóżeczku?
  • Dlaczego jedne dzieci potrafią przespać spokojnie całą noc, a inne płaczą?
    Jednak to zaledwie garstka informacji, których dostarcza nam książka. Ta świetna książka radzi nam także jak zorganizować na nowo życie rodzinne po narodzinach dziecka, jak ogarnąć dom i wszystkie nowe obowiązki, jak pokonać strach przed nieznanym. Autorka nie skupia się tylko na odczuciach i potrzebach dziecka, dla niej równie ważny jest komfort psychiczny rodziców, ich uczucia i obawy. 

     Jednym słowem książka jest FENOMENALNA! Autorka stworzyła swego rodzaju "biblię" dla młodych rodziców, pełną rad i przykazań. Wszystkie rady konsultowane były z lekarzem, więc bez obaw można je stosować we własnym domu. 

czwartek, 22 listopada 2012

Pieniądze nie rosną na drzewach - P. Mason, M. Gordon


Autorzy: P. Mason, M. Gordon
Tytuł: Pieniądze nie rosną na drzewach
Wydawnictwo: Debit
Rok wydania: 2012
Liczba stron: 48





Pieniądze nie rosną na drzewach! Takim stwierdzeniem wielu rodziców kwituje niekończące się prośby dzieci: o nową lalkę, samochód, klocki, sukienkę, spodnie, komórkę, aparat, rower itd. Ręka do góry, kto z was tego nie zna? Ja na przykład, kiedy przychodzę po mojego syna do przedszkola, słyszę codzienną formułkę: mamo, co masz dla mnie? Trudno takiemu maluchowi wytłumaczyć, że mamusia nie ma pieniążków na zabawki każdego dnia. Przecież dla niego nawet małe, złote grosze to oznaka niesamowitego bogactwa. Potem jednak przychodzi wiek szkolny, dziecko chce dostawać kieszonkowe, a kiedy ono topnieje po dwóch dniach od wypłaty, zaczyna się biadolenie i naciąganie.

Czy jest sposób, aby wytłumaczyć dziecku, nastolatkowi fakt, że nasza portmonetka ma dno i że nie ma takie szansy, aby cała ciężko zarobiona przez tatusia pensja została przeznaczona na zachcianki dziecka? A może dobrym rozwiązaniem jest postawienie sprawy jasno i wprowadzenie małolata w podstawy ekonomii?

Do takich wniosków doszli autorzy książeczki Pieniądze nie rosną na drzewach. To taki poradnik dla starszych dzieci, młodzieży, a czasem i dorosłych.  Wyjaśnia w bardzo przystępny sposób zawiłości ekonomiczne i pozwala dojść kochanej młodzieży do jakże rozsądnego wniosku, że pieniądze nie rosną na drzewach.

Na początek, wasze dziecko dowie się skąd pieniądze wzięły się na świecie, jak to się stało, że powstały instytucje bankowe, co to znaczy zarządzać swoimi pieniędzmi i jak robić to umiejętnie. Wiadomo dzisiejszy świat właściwie kręci się na pieniądzach i każdy z jego obywateli potrzebuje ich, żeby móc funkcjonować. Tylko czy naprawdę potrzebujemy aż tyle? Autorzy ilustrują nasze potrzeby za pomocą prostej piramidy, u podstawy której znajduje się zaspokajanie potrzeb niezbędnych do przetrwania, natomiast najwyżej zostały usytuowane wszelkie ekstrawagancje, których tak naprawdę w ogóle nie potrzebujemy, ale marzy nam się ich posiadanie. Każdy człowiek gdzie indziej kreśli swoją granicę, jednak trzeba mi zgodzić się z autorami, którzy twierdzą, że mało jest ludzi, ograniczających się do zaspokajania tylko tych potrzeb, które są niezbędne do przetrwania. Oczywiście wyłączam tutaj grupę ludzi, która z powodów finansowych jest do tego zmuszona.

Oczywiście nie ma nic złego w tym, że pragniemy rzeczy, które ułatwiają albo uprzyjemniają nam życie, tylko nie wolno ich mylić z potrzebami niezbędnymi do przeżycia.  Po prostu trzeba wiedzieć, kiedy powiedzieć dość.

No dobrze, skąd wziąć w takim razie pieniądze na wymarzony rower, albo na kilka książek, które dziecko koniecznie chce przeczytać? Połową sukcesu jest tutaj plan finansowy. Po pierwsze trzeba się zastanowić czego chcemy (to raczej nie jest trudne), a następnie opracować plan, który pomoże nam zdobyć pieniądze na ten cel.  Plan jest tak prosty i przejrzysty, że czytając, zastanawiałam się, dlaczego sama z niego nie korzystam.

Książka odpowiada w dosyć wyczerpujący sposób na wiele ciekawych pytań. Podpowiada naszym milusińskim jak załatać dziurę w budżecie i to nie jest sposób typu: mama daj mi drugie kieszonkowe, bo mam pilne wydatki. Podaje kilka dobrych rad na to, jak oszczędzać z głową, a następnie mądrze wydawać (także o tym, że promocje nie zawsze wychodzą nam na dobre).
Bardzo podoba mi się, że autorzy poruszyli obszerne zagadnienie niezależności finansowej. Tutaj będą mogli skorzystać z porad nawet przyszli studenci, którym przyjdzie się utrzymać w obcym mieście za niewielkie pieniądze. W sposób zrozumiały nawet dla laików przedstawiono zawiłości związane z założeniem konta bankowego i wszelkich operacji, które dzięki niemu możemy wykonać. Nasza wkraczająca w dorosłe życie pociecha dowie się, co to jest kredyt, jakie są jego rodzaje, przed czym się wystrzegać zawierając umowę kredytową, co to są odsetki, wcześniejsza spłata, rzeczywista stopa oprocentowania i takie tam przyjemności (dlaczego ja nie miałam tej książki, kiedy z mężem kupowaliśmy mieszkanie?).  Pod koniec lektury zdziwić was może (ale tylko początkowo) rozdział, z którego jasno wynika, że pieniądze jednak rosną… tyle, że nie na drzewach, a w banku na lokacie, w postaci kapitału włożonego do firmy, inwestycji biznesowych i jeszcze w wielu innych przypadkach. Ważne jest to, że wszelkie trudne pojęcia, jak dywersyfikacja, podatek czy inflacja, zostały wyjaśnione w bardzo przystępny sposób, logiczny dla średnio wyrośniętego malca.
 Jestem zdziwiona jak prosto i przyjaźnie można objaśnić zawiłości ekonomiczne i na tak niewielkiej przestrzeni, poruszyć tyle interesujących tematów. Czytanie uprzyjemniają zabawne ilustracje, a najważniejsze rzeczy wyróżnione zostały tłustym drukiem, dzięki czemu łatwo trafić na interesujący nas temat. I wreszcie argument, dzięki któremu nawet zatwardziały przeciwnik czytanie z chęcią sięgnie po tę pozycję:
Młodzieży, ta książka ma tylko czterdzieści osiem stron, w co wliczyłam końcowy test sprawdzający zdobytą wiedzę oraz przydatny słowniczek trudniejszych pojęć.
Polecam młodym i ich rodzicom J

Za możliwość przeczytania i zrecenzowania tej książki, serdecznie dziękuję Wydawnictwu Debit



Fastlane milionera



Autor: MJ DeMarco
tytuł oryginału: The Millionaire Fastlane
wydawnictwo: Gall
data wydania: sierpień 2012
ISBN: 978-83-60968-26-0
liczba stron: 528

Gdy po raz pierwszy natknęłam się na tę książkę, od razu moją uwagę przykuł tytuł... Co prawda dopiski w stylu „Złam kod bogactwa” sprawiają, że robię się bardzo podejrzliwa ale pierwsza opinia na temat książki, jaką znalazłam, była bardzo pozytywna i postanowiłam bliżej się z nią zapoznać.

Autor książki, MJ DeMarco jest przedsiębiorcą, który w stosunkowo młodym wieku dorobił się na tyle pokaźnego majątku, by ... przejść na emeryturę i oddać się urokom życia. Za cel postawił sobie udowodnienie nam, że każdy może stać się milionerem i to w stosunkowo krótkim czasie. Aby to wyjaśnić potrzebował zaledwie 519 stron ;-)

Zanim jednak napiszę o treści, parę słów na temat wyglądu. Książka podzielona jest na szereg stosunkowo krótkich rozdziałów, z których każdy rozpoczyna się inspirującym cytatem a kończy podsumowaniem najważniejszych myśli z danego działu. Wszystko prezentuje się bardzo przejrzyście a krótkie rozdziały sprawiają, że książkę można czytać w każdej wolnej chwili, by już parę minut później odłożyć ją na półkę a głową pełną nowej wiedzy.

Zanim autor wyjaśni nam jak stać się milionerami, opisze swoje wymarzone auto – Lamborghini, które zainspirowało go do szukania bogactwa i które oczywiście posiada, choć uwaga! – nie jest ono źródłem szczęścia. Do tej myśli wrócę nieco później...

DeMarco dzieli społeczeństwo na trzy grupy – osoby podążające chodnikiem, pasem wolnego ruchu no i właśnie te które korzystają z szybkiego pasa, czyli tytułowego fastlane. W kolejnych rozdziałach dokładnie opisze różnice pomiędzy tymi grupami i wytłumaczy dlaczego dwie pierwsze nie są właściwym rozwiązaniem. Jak na amerykańskie publikacje tego typu przystało, nie brak tu różnych przykładów z życia przeciętnych obywateli, mniej lub bardziej adekwatnych do tematu. I tak pojawi się Zuzia, której w Meksyku skradziono torebkę ale co się dziwić, skoro zawsze kładzie ją otwartą na stole, albo Zenka, który marzy o wielkich pieniądzach, ale nigdy ich nie zdobędzie bo godzinami pracuje nad postacią Druida w pewnej grze komputerowej. Trzeba przyznać, że od czasu do czasu autor wpada na całkiem sensowną myśl, jednak sposób w jakie je prezentuje sprawia wrażenie, że zwraca się do ciemnej masy a nie rozumnego czytelnika.

Wróćmy jednak do grup na jakie zostaliśmy podzieleni. Chodnik oznacza biedotę... choć to z kolei nie musi oznaczać osób przymierających głodem – w tej grupie znaleźli się ludzie, żyjący z dnia na dzień, od wypłaty do wypłaty, bez planu na przyszłość. I nieważne czy chodzi o biedną sprzątaczkę z piątką dzieci na utrzymaniu czy znanego piosenkarza, który co tydzień kupuje nowe auto – oboje reprezentują biedotę. Pas wolnego ruchu to ludzie zarabiający na przyzwoitych etatach, którzy regularnie odkładają fundusze na przyszłość – oto przeciętniacy. Całe życie marnują na pracę by ... przynajmniej wg autora najprawdopodobniej umrzeć na parę dni przed emeryturą, ewentualnie dożyć emerytury ale w takiej kondycji fizycznej, która nie pozwoli na korzystania z jej dobrodziejstw. DeMarko generalnie lekceważy pracę na etacie, co momentami jest zdecydowanie irytujące, bo jakby nie spojrzeć, człowiek nie jest w stanie wyżyć z samego obserwowania rosnących cyferek na kontach bankowych a za każdą sumiennie wykonywaną pracę, człowiek zasługuje na szacunek. Cóż, miliarderowi pewnie wolno myśleć, co tam chce...

Jak więc stać się miliarderem? Najlepiej założyć własny biznes i to taki, który odniesie globalny sukces i pozwoli nam przejść na emeryturę przed czterdziestką. Autor podsuwa nawet konkretne pomysły: wymyśl lek na raka skóry albo napisz serię książek, które staną się tak popularne jak te o czarodzieju i po sprawie. Więc kto chętny?

Wracając jednak do wcześniejszej myśli, nawet jeśli uda nam się zdobyć to niebywałe bogactwo, powinniśmy pamiętać, że nie ono jest źródłem naszego szczęścia. Od czasu do czasu autor wspomina o prawdziwej trójcy bogactwa, na którą składa się sprawność fizyczna, wolność i silne związki rodzinne... Spokojnie, oczywiście możemy kupić sobie to wyśnione autko, tyle że dla kaprysu a nie szczęścia...

Całe te wywody opatrzone są sporą ilością pokrętnych równań i sformułowań: SWMD – średnia ważona macieży decyzji, CPB – czynnik przyśpieszenia bogactwa, NOD – niekontrolowana ograniczona dźwignia itd... Jakby na to nie spojrzeć, wszystko do bólu przypomina inne amerykańskie poradniki i naprawdę trudno znaleźć mi cokolwiek innowacyjnego. W moim odczuciu najlepszą częścią książki jest jeden z załączników, w którym autor odpowiada na wątpliwości czytelników. Nie wiedzieć czemu dopiero tutaj zaczyna mówić ludzkim językiem i czyta się to naprawdę przyjemnie. A tak, wyszedł poradnik zdecydowanie przegadany, choć można z niego wydobyć kilka interesujących i wartościowych myśli.

Po lekturze poradnika, zapragnęłam napisać do autora tej jednej bardzo pozytywnej opinii i zapytać, cóż takiego w nim dostrzegł, czego ja nie dostrzegam. Gdy weszłam na profil okazało się, że była to jedyna książka i opinia, jaką dodał. Pisząc tę recenzję, spojrzałam na tył okładki książki, a moją uwagę przykuło nazwisko wydawcy... takie samo jak nazwisko autora opinii... i chyba wszystko jasne...


Za możliwość przeczytania książki dziękuję nakanapie.pl

Również na blogu Moje książki

niedziela, 4 listopada 2012

Wiem co myślisz

Zastanawiacie się czasami, co w danej chwili myśli wasz rozmówca? Czy jest zainteresowany tym, co mówicie? A może chcecie wiedzieć jak sprawić, by wszystko ułożyło się po waszej myśli? Nic prostszego – sięgnijcie po książkę Wiem co myślisz. Sekret czytania w myślach Thorstena Havenera.

Thorsten Havener – artysta, trener, wielka medialna osobowość, mistrz sztuki czytania w myślach. Swoje wyjątkowe zdolności prezentuje w zapierających dech widowiskach i cieszących się ogromną popularnością pokazach na żywo. Występuje w wielu programach telewizyjnych i radiowych*.







Gwyneth Paltrow, Córeczka tatusia


Tytuł: Córeczka tatusia
Autor: Gwyneth Paltrow
Wydawnictwo: Świat Książki
Miejsce i rok wydania: Warszawa 2012

Źródło zdjęcia: Weltbild


    Wspólne posiłki to okazja do wspólnych rozmów, pogłębiania więzi i celebrowania tradycji rodzinnych. Takie przekonanie wpajał Gwyneth Paltrow jej ojciec już gdy była małą dziewczynką. Początkowo odwiedzali restauracje, w których cieszyli się ze wspólnie spędzanych chwil. Z czasem przenieśli się do własnej kuchni, w której Bruce Paltrow mógł ugościć nie tylko własną rodzinę, ale i liczną grupę przyjaciół. Tak zrodziła się rodzinna tradycja. Gdy Gwyneth miała 18 lat zaczęła przygotowywać posiłki wraz z ojcem, w czym odkryła wielką pasję, spełnienie i radość z każdego przygotowanego dania. Pasja gotowania ogarnęła Gwyneth całkowicie. Kobieta zaczęła dowiadywać się o produktach żywnościowych coraz więcej. Wiele z uzyskanych informacji (wpływ pestycydów, herbicydów, hormonu wzrostu, antybiotyków czy konserwantów na żywność) zmieniło jej pogląd na odżywianie się i zainteresowało kuchnią makrobiotyczną. W związku z tym od lat stara się gotować zdrowo, wyłącznie ekologicznych produktów. Wyeliminowała z diety czerwone mięso, jada tylko drób z ekologicznych farm. W kuchni Gwyneth mocno wyczuwalne są hiszpańskie smaki. Autorka od dzieciństwa fascynowała się Hiszpanią i gdy tylko nadarzyła się okazja wymiany studenckiej od razu z niej skorzystała. W Madrycie poznała wspaniałą rodzinę Lazaro, z którą kontakty utrzymuje do dziś. Julia - głowa rodziny Lazaro nauczyła Gwyneth gotowania hiszpańskich potraw oraz znaczenia tej codziennej czynności. Kuchnia odgrywała, więc w Gwyneth duże znaczenie w dwójnasób. Choć jej ojciec zmarł w 2002 roku, Gwyneth nadal "kultywuje" rodzinne tradycje we własnym domu. Przywiązuje dużą wagę do tego, by posiłki przygotowywać wraz z dziećmi, angażuje je do całego procesu wybierania potraw i tworzenia jadłospisu. Wspólne gotowanie pogłębia więzi rodzinne, zwiększa poczucie własnej wartości i podnosi samoocenę dzieci.

     Gwyneth Paltrow w swojej książce prezentuje różnego rodzaju przepisy na zdrowe potrawy (w większości zdrowe - czasem robi odstępstwa od reguły), radzi jak zachęcać dzieci do wspólnej pracy. Udziela także innych praktycznych porad dotyczących kuchni. Niestety część produktów używanych przez Gwyneth w kuchni nie występuje w polskich sklepach (nawet europejskich). Innym minusem jest to, że nie do każdego przepisu dołączone jest zdjęcie. W dziale z zupami mamy tylko trzy zdjęcia, a szkoda, bo pomijając przepisy na bazie składników, których nie znam np. dynia piżmowa, są takie, których skład i przygotowanie bardzo do mnie przemawia. Wolałabym więc wiedzieć, jak powinien wyglądać efekt końcowy (np. wegetariańskie chili, krem z groszku i bazylii na zimno). W całej książce więcej jest zdjęć samych produktów, czy zdjęć rodzinnych niż gotowanych i przyrządzanych potraw. Mimo to książka zawiera wiele przepisów, które mnie zaciekawiły i chętnie z nich skorzystam. Co jak co, ale zupa z białej fasoli "podoba mi się" bardzo. Mmmm, aż jeść mi się zachciało na samo wspomnienie. Mojej uwagi natomiast nie przyciągnęły sałatki - praktycznie wszystkie są z sałatą, której ja w ogóle nie lubię :( O każdym z działów mogłabym pisać i pisać, ale widzę, że recenzja rośnie mi do nietypowych u mnie rozmiarów. Nie będę, więc zdradzać wszystkiego :)

        Proponowana w książce kuchnia z całą pewnością jest dla mnie oryginalna, większości potraw czy składników nie znam, innych sama nigdy bym nie połączyła (np. hamburger z tuńczyka, spaghetti z plastrami smażonej cukinii - a to przecież moje ulubione warzywo!, naleśniki z sezamem). Znajdują się tu przepisy na zupy, sałatki, hamburgery i kanapki, makarony, dania główne, przystawki, śniadania, desery. Bardzo mi się podoba to, że każdy przepis opatrzony jest jakimś komentarzem, wspomnieniem, radą czy ciekawostką. Taka forma sprawia, że książka ma odpowiedni nastrój, jest łatwiejsza w odbiorze i stanowi pewnego rodzaju podręcznik do udanego życia rodzinnego. To w książce zdecydowanie podoba mi się najbardziej :) Z całą pewnością pozycja jest inna niż dotychczasowo czytane przeze mnie książki kulinarne. Jestem pod ogromnym wrażeniem, tym bardziej, że spodziewałam się raczej poradnika typu "jak stworzyć szczęśliwą rodzinę" niż książki z przepisami. W tym przypadku zaskoczenie było bardzo przyjemne.

       Muszę jeszcze o czymś wspomnieć... MUFFINKI!!! Przepisy na muffinki czy to jabłkowe z kruszonką, czy bananowo - orzechowe, czy jagodowe to po prostu bajka! W przepisach użyta jest mąka orkiszowa, ale myślę, że zwykłej też można użyć i będzie dobrze :)

wtorek, 30 października 2012

Niegrzeczne dzieci

Wychować dziecko na mądrego człowieka, który nie będzie miał problemów z podejmowaniem decyzji, będzie kreatywny, odważny i odpowiedzialny to wielka sztuka, tym większa, jeśli mały człowiek jest uparty i nieposłuszny. Na ratunek rodzicom niesubordynowanych pociech przychodzi profesor George M. Kapalka, który jest czołową postacią w dziedzinie poradnictwa psychologicznego, mało tego, ten utalentowany psycholog przez prawie dwadzieścia lat przeprowadził szereg badań sprawdzających różne podejścia stosowane przez specjalistów w terapii nieposłusznych, nadpobudliwych i zbuntowanych dzieci, dlatego jeśli jesteś rodzicem wyjątkowo niesfornego i zaciętego dziecka, to ta książka pomoże Ci sprawić, aby krnąbrny charakter Twojej latorośli stał się zaletą, która – w przyszłości – przyczyni się do jego osobistego sukcesu.

Niegrzeczne dzieci. 9 kroków do posłuszeństwa” to nic innego jak plan wychowawczy podzielony na poszczególne etapy. Każdy z etapów zawiera cenne wskazówki, jak zachować się w problematycznych sytuacjach, które dość często przyprawiają rodziców o ból głowy np. jak reagować na napady złości i brak posłuszeństwa, jak wydawać polecenia, co zrobić kiedy dziecko nie chce położyć się spać, ignoruje domowe obowiązki oraz kiedy nagradzać, a kiedy karać. Ten precyzyjny plan ma na celu nauczenie dziecka samokontroli, tym samym, ma wpłynąć na pomyślny rozwój emocjonalny młodego człowieka. Dzięki radom profesora Kapalki, również rodzice zyskają niezbędną wiedzę, która ułatwi im kontakty z maluchem oraz pozwali zrozumieć psychikę i tok myślenia berbecia.

Praca Georga M. Kapalki to bardzo interesująca pozycja, co prawda wiele zagadnień na pierwszy rzut oka może wydawać się bardzo kontrowersyjne i absolutnie nie do przyjęcia, jak choćby nacisk na to, aby kwestia wydawania poleceń i nie dyskutowania z dzieckiem po wydaniu nakazu była podobna do drylu wojskowego czy też do układu zwierzchnika i podwładnego, dla przykładu cytat:

Kiedy obserwuję interakcje pomiędzy rodzicami i dziećmi, czasami mam wrażenie, że ci pierwsi starają się przekonać swe pociechy o słuszności nakazu lub zakazu, ponieważ wierzą, że tylko wtedy zostają wysłuchani. Takie podejście jest niewłaściwe. Po pierwsze, to nie do dziecka należy kwestionowanie twoich poleceń. Po drugie, wcale nie musisz go przekonywać, że twoje decyzje są słuszne, ani tłumaczyć, dlaczego chcesz aby dana czynność została wykonana. Czy twój szef zrobiłby coś takiego? Czy wysoki rangą wojskowy prosi żołnierzy o zgodę na wydanie rozkazu […] Jeśli dziecko ma wątpliwości do twoich poleceń, podaj zwięzłe wytłumaczenie lub powiedz: „Ponieważ tak powiedziałem „ [...]” str. 83-84

Jak widać autor nie bawi się w sentymenty i w sumie nie bardzo można z tym polemizować, w końcu mamy do czynienia z latami doświadczeń klinicznych i wynikami badań naukowych, wprawdzie to bezwzględne ucinanie dyskusji wydaje się bardzo brutalne, ale może akurat jest niebywale skuteczne i przynosi zaskakujące wyniki.

Pomijając kwestie tego co wydaje się być na miejscu, a co nie, to publikacja ta z całą pewnością jest bardzo dobrze opracowana, każdy krok jest precyzyjnie wyjaśniony, począwszy od przygotowania się do danego ćwiczenia, aż po podsumowanie i listę kontrolną. George M. Kapalka w bardzo jasny sposób wyjaśnia tajemnice psychiki dziecka, w tym skłonność najmłodszych do impulsywnych zachowań, jednocześnie proponując rodzicom techniki pomagające w rozwijaniu umiejętności samokontroli, z wyróżnieniem konsekwentnego stosowanie kar i nagród. Co więcej, w tej pozycji nie natrafimy na naukowy bełkot, ale na konkretne rady, które w większości brzmią logiczne i systematycznie stosowane sprawią, że maluch wyrośnie na szczęśliwego człowieka, może brzmi to nierealnie, ale jak wiadomo mądre wychowanie zawsze procentuje. Wartość tej książki podkreślę trafnym przysłowiem „Czym skorupka za młodu nasiąknie, tym na starość trąci”.

Moja ocena: 5/6

wtorek, 23 października 2012

Mowa ciszy


Kryzys? Choroba? Odejście kogoś bliskiego lub nieszczęśliwy związek? A może pogoń za sukcesem? Co czyni Cię dziś nieszczęśliwym? Cokolwiek by to było, możesz odnaleźć rozwiązanie problemu i pocieszenie już w tej chwili. Nie znajdziesz ich w tej książce. Tutaj znajdziesz wiedzę, jak możesz odnaleźć je w sobie.

Eckhart Tolle powie Ci, jak możesz oderwać się od problemów dnia codziennego i przejść przez najtrudniejsze próby, jakie przygotował dla Ciebie los tylko i wyłącznie dzięki potencjale tkwiącym w Twoim umyśle. Jest Ci bowiem przeznaczone by być szczęśliwym. Codzienność spycha to przeznaczenie na dalszy plan. Nie pozwól jej na to!

Dzięki sutrom zawartym w tej książce pokonasz cierpienie, frustrację i nie dasz sobie narzucić sposobu myślenia innych. Szef przestanie być irytujący. Kredyt przestanie cię przerażać, a pensja doprowadzać do frustracji. Strach przed chorobami zniknie. Zmienisz swoje podejście, a w krótkim czasie okaże się, że świat zacznie się dostosowywać do Twojego nowego ja. I oferować Ci rzeczy, o których dotychczas nie śmiałeś śnić*.

niedziela, 14 października 2012

Przechytrzyć Diabła

Najśmielszy i najbardziej inspirujący z wszystkich poradników, napisany przez amerykańskiego naczelnego filozofa sukcesu, który po trzydziestu latach skrupulatnego myszkowania odnalazł Diabła i wycisnął z niego zdumiewające wyznanie, zdradzające, gdzie zamieszkuje, dlaczego istnieje i jak przejmuje kontrolę nad ludzkim umysłem, a co więcej, ujawnia w jaki sposób każdy może go przechytrzyć. Niniejsza książką stanowi obszerny kurs psychologiczny, wyjaśniający zasady funkcjonowania ludzkiego umysłu. Po lekturze tej opowieści o Diable będziesz wiedział znacznie więcej o Bogu.

Nie lubię poradników. Ale lubię psychologię. Dlatego też postanowiłam przeczytać Przechytrzyć Diabła. Sekret wolności i sukcesu autorstwa Napoleona Hilla, słynącego z książki Myśl i bogać się. Czy mi się podobało? I tak i nie.

piątek, 5 października 2012

Dr Oetker, Szybko i zdrowo od A do Z


Zdjęcie pochodzi ze strony Weltbild

     "Szybko i zdrowo od A do Z" to kolejna pozycja opatrzona nazwiskiem dr Oetker. Podobnie jak poprzednie książki z tego cyklu zawiera wiele wspaniałych przepisów na potrawy przygotowane zarówno z prostych składników, jak i tych wyszukanych. Trzy wcześniej prezentowane książki miały zawężoną tematykę (ciasta bez pieczenia, sałatki, dania z piekarnika). Tym razem zakres propozycji jest znacznie większy. Książkę można traktować jak "podręcznik kulinarny", gdyż znajdują się tu przepisy na różne rodzaje potraw. Są tu między innymi propozycje śniadań, zupy, sałatki, dania z mięsem i wegetariańskie, dania z rybami i owocami morza i cała masa przepisów na desery, ciasta i torty.
        Dobrze jest mieć taką książkę pod ręką, gdyż znajdziemy w niej przepisy na każdą okazję, możemy spełnić każdą zachciankę - bez względu na to, na co mamy ochotę  :) Tradycyjne przepisy na typowe rodzinne potrawy przeplatają się z niecodziennymi aranżacjami. Na wykonanie niektórych przepisów wystarczy nam zaledwie 15 minut (np. kanapka z jajecznicą z pieczarkami i łososiem), innych 1,5 godziny (np. polędwica wieprzowa z warzywami), ale są też takie, na które trzeba poświęcić więcej czasu - nawet 4-5 godzin (np. lody z colą i liczi). Każdy znajdzie, więc coś dla siebie, czy to ze względu na rodzaj składników, czy rodzaj posiłku, czy też czas przygotowania. Trudno jest wybrać najlepsze przepisy w książce, właśnie ze względu na różnorodność przedstawionych potraw. Ciasto czekoladowo-bananowe nęci, ciasto rozetkowe (z alkoholem) intryguje, halibut z pomidorami i jarzynką z ogórków zachęca do spróbowania nowości, a warzywa z dipem śmietanowo-ziołowym kuszą świeżością. A to zaledwie cztery przepisy spośród 250 smacznych i niskokalorycznych potraw!
          W książce zawarty jest dodatkowy poradnik dotyczący zmniejszania ilości kalorii w potrawach (także  jedząc poza domem: w pracy, w szkole, w restauracji). We wszystkich przepisach podano wartości odżywcze, ilość porcji, czas przygotowania.

 
Zdjęcia pochodzą ze strony Weltbild 

        Uwaga!!!
Część zamieszczonych w książce przepisów zamieszczona jest w poprzednich książkach tej serii (do tej pory znalazłam ich sześć, ale możliwe, że jest ich więcej (przepisy te mają zmienione nazwy i nieco inny układ zdjęcia np. zbliżenie).

Za możliwość przeczytania książki pięknie dziękuję Agnieszce z Weltbild 

czwartek, 4 października 2012

Silna i kobieca. Jak wzmocnić swój magnetyzm?

 Silna i kobieca. Jak wzmocnić swój magnetyzm? to lektura przyciągająca uwagę od pierwszych zdań. Rachael Jayne Groover to nie żadna feministka, ani też matka – polka (czy raczej matka – amerykanka). To kobieta, która wie jak osiągnąć sukces i przyciągnąć uwagę i postanowiła się tą wiedzą podzielić.

Silna i kobieca to zbiór porad dla nas kobiet, niezależnie od wieku, rasy i wyznania. Ale nie jest to zwykły poradnik, jakich wiele na półkach księgarń. Rachael Jayne Groover lekko i z humorem opisuje błędy, jakie popełniają kobiety w kreowaniu się. A potem w podobny sposób przedstawia, co możemy zrobić, by być bardziej pewnymi siebie, by pokazać swoje najlepsze strony i zdobyć to na czym nam zależy.

Myśl zdrowo - Alicja Grzesiak


Czy wiecie, że większość z nas funduje sobie samym choroby przewlekłe? Oczywiście najczęściej robimy to nieświadomie i wielu z nas nawet chorując od lat, nie potrafi połączyć choroby z jakimś problemem emocjonalnym. 
Jak nazwać ten stan, zrozumieć przyczynę, a potem sobie pomóc lub wspomóc leczenie farmakologiczne? Na te i inne pytania odpowie wam autorka książki Myśl zdrowo Alicja Grzesiak.
To stres, a zwłaszcza stres chroniczny jest przyczyną wielu chorób. Jak to działa? Ano tak. W pracy szef tylko grozi i straszy, w domu od progu kłótnie z równie sfrustrowaną żoną, albo jeszcze gorzej, kiedy mieszkasz z teściową, której nie cierpisz. Twój stres działa codziennie przez wiele miesięcy czy lat, stając się stresem chronicznym, od którego już tylko krok do choroby przewlekłej.
Choroba jest już jakby tym ostatnim etapem. Organizm na pewno dawał nam wcześniej znać w sposób łagodniejszy, że dzieje się coś niedobrego.  Zazwyczaj jednak nie wiążemy lub nie chcemy wiązać powtarzających się gryp, czy osłabień z naszą sferą emocjonalną, z problemami w pracy, domu. Pani Alicja w swoim poradniku fachowo nazywa „składniki” stresu, których zbyt duża ilości ma fatalny wpływ na nasze zdrowie. Nie będę wam jednak przytaczać takich szczegółów. Jeśli będziecie chcieli dowiedzieć się więcej, to przecież sami sięgniecie po tę lekturę.
Oczywiście każdy zdaje sobie sprawę z tego, że nie jesteśmy w stanie wyeliminować stresu ze swego życia. Nie byłoby to nawet wskazane. Wiadomo bowiem, że stres pozytywny, krótkotrwały jest nam potrzebny do prawidłowego funkcjonowania. Jak jednak radzić sobie ze stresem, który nie pozwala nam normalnie żyć, a co więcej przyczynia się do powstawania ciężkich chorób (stwardnienie rozsiane, nowotwory, zawały itd.). Trzeba nauczyć nowego podejścia do sytuacji stresowych. Kiedy pojawia się w naszym życiu chwila, która wyzwala w nas stres, trzeba się pozbyć wszelkiego czarnowidztwa i złych myśli. Zamiast panikować, bać się i tym samym siedzieć w miejscu i poddawać swój organizm jeszcze większemu stresowi, trzeba zaakceptować sytuację, w której się znaleźliśmy, a potem szukać wszelkich możliwych sposobów na wyjście z niej. Alicja Grzesiak zdaje sobie sprawę, że nie jest to łatwe i nie każdemu się uda.


Co jednak, gdy sprawy zaszły już tak daleko, że mamy przed sobą diagnozę lekarską z wyrokiem? Autorka jest zwolennikiem autohipnozy, którą sama z powodzeniem stosuje na swoich pacjentach, i którą wykorzystała w procesie osobistego wychodzenia z choroby. Główną zaletą tej metody jest jej taniość i fakt, że możemy ją wykonywać sami na sobie. Do tego jednak potrzebny jest stan całkowitego rozluźnienia. Dlatego nie każdy może sobie pozwolić na wykonanie autohipnozy. Wiadomo, że jeśli nasz organizm jest bardzo mocno zestresowany, to ciężko jest się całkowicie wyłączyć i odprężyć. Jeśli jednak jesteśmy na tyle silni i potrafimy się odgrodzić od problemów (wskazówki w poradniku), możemy przejść do kolejnego etapu, którym jest wyobrażanie sobie sytuacji, w których chcielibyśmy wziąć udział, miejsca, w którym kiedyś byliśmy i wydarzyło się tam coś pięknego. Pozwalamy wtedy naszemu organizmowi odpocząć, a tym samym odbudować układ immunologiczny. Co ciekawe, autorka pisze, nasz mózg nie odróżnia prawdy od wyobrażeń. Ma to swoje wady i zalety. Kiedy mamy za sobą traumatyczne przeżycie, nasze przypominanie o tym wydarzeniu, mózg odbiera tak, jakbyśmy ponownie brali w nim udział, czyli przeżywa je za każdym razem od początku, co odbija się na naszym zdrowiu. W przypadku autohipnozy, nasze wyobrażenia i to że mózg odbiera jej jako prawdziwe, może mieć zbawienne skutki.



Jeśli natomiast nie jesteśmy w stanie sobie pomóc sami, istnieją jeszcze takie metody jak hipnoza i trans generatywny, które Alicja Grzesiak, również stosuje w pracy ze swoimi pacjentami. Najważniejsze jest to, żebyśmy sami nie stali biernie z boku, bo wtedy nawet świetny specjalista nie jest w stanie nam pomóc.
Kiedy dotyka nas choroba, autorka radzi zadać sobie pytanie: Czym jest ta choroba? Po co ona jest? Jest informacją, że coś jest z nami wewnętrznie nie tak. Jeśli będziemy w stanie zajrzeć w głąb siebie, znajdziemy odpowiedź i tym samym przyczynę.
Brzmi jak tani poradnik? Nic bardziej mylnego. Jestem naprawdę pod wrażeniem tej książki, chociaż zazwyczaj sceptycznie podchodzę do tego typu publikacji. Dlaczego sięgnęłam po tę pozycję? Bo przychodzi w życiu człowieka taki moment, kiedy pewne rzeczy trzeba sobie poukładać w głowie, żeby nie zwariować. Pomocne mogą być wtedy fachowe poradniki, takie jak ten.
Czyta się go świetnie. Przejrzysty układ, krótkie rozdziały zakończone rozluźniającymi dowcipami, rzetelna wiedza, poparta licznymi badaniami. Przede wszystkim zaś przekonało mnie doświadczenie autorki  oraz fakt, że metody, o których pisze stosowała na sobie, w walce z ciężką chorobą.
Duży plus dla wydawnictwa za piękną okładkę i dobrą edycję oraz korektę. To pierwsza książka od bardzo dawna, w której nie doszukałam się błędów i literówek. Gorąco polecam!

Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki, serdecznie dziękuję Wydawnictwu Helion


środa, 3 października 2012

"Osioł w okularach"

Osioł w okularach autorstwa dr Mirsakarima Norbekova to poradnik, mówiący jak odzyskać wzrok. Mam okulary. Owszem, noszę i bardzo je lubię. Gdybym ich nie nosiła też nie miałabym nic przeciwko temu. Jednak porady Pana Norbekova mnie nie przekonują. Dlaczego? Już wyjaśniam.

Po pierwsze książka ma ponad trzysta stron, a przez pierwszą połowę nie doczekałam się żadnych informacji, jak wzrok poprawić. Autor przytacza wiele ciekawych historyjek, jednak nie widziałam (pewnie okulary mam za słabe) związku pomiędzy nimi, a wyleczeniem oczu.

Po drugie, później, kiedy autor zaczął już opisywać metody i ćwiczenia mające przywrócić poprawne widzenie, nie przekonał mnie. Zgadzam się, że wiara góry może przenosić, ale niestety są takie sytuacje, w tym także choroby, na które człowiek nie ma wpływu. Można sobie powiedzieć, że chce się być zdrowym i rzeczywiście optymizm może nam pomóc w wyleczeniu. Ale nawet, jeśli wyzdrowiejemy, nie da się odwrócić zmian, które zaszły w naszym organizmie. Dlatego uważam, że wiara i optymizm to nie wszystko. Trzeba jeszcze profesjonalnej pomocy medycznej i nie łudźmy się – odrobiny szczęścia.

Autor proponuje różne ćwiczenia, które mają nam wzrok poprawić. Przyznam, że próbowałam co nieco, ale nadal nie robi to na mnie wrażenia. Pewnie jestem tym tytułowym osłem w okularach i to dlatego nie daję wiary w takie nagłe ozdrowienie. Ciekawe co bym Pan Norbekov powiedział na moją wadę wzroku, która wynika z uszkodzeń fizycznych, których odwrócić się nie da. Co by nie mówić, nie można traktować wszystkich przypadków i chorób tak samo, wrzucając je do jednego worka, bo każdy ma swoje przyczyny i każdy należy traktować indywidualnie. A autor usiłuje nam pokazać, jaki to on jest mądry i wszechwiedzący i że potrafi wyleczyć każdego, bo tak naprawdę zależy to od nas samych. Jak już pisałam powyżej wiara czyni cuda, ale należy ją jednak trochę wspomóc.

Podobało mi się to, że książka jest napisana z humorem. Zabawna okładka, rysunki wewnątrz czasami wręcz rozbrajające i to, że autor traktuje czytelników bez ogródek. Mówi co myśli i ma do tego prawo, choć niekoniecznie musimy się z nim zgadzać. Ja zgodnie z ostrzeżeniami na okładce, potraktowałam Osła w okularach z przymrużeniem oka i dlatego nie czuję się obrażona przez autora. To co chciał nam przekazać, zawarł w prostych, można nawet powiedzieć żołnierskich słowach i myślę, że przemówił do rozumu wielu osobom. I nawet jeśli nie przekonują mnie jego sposoby przywrócenia wzroku, to jego poradnik jest świetnym remedium na lenistwo. Skutecznie wzywa do działania i daje przysłowiowego kopa w tylną część ciała.
 
Moja ocena: 5/10
 
O książce:
Autor: Dr Mirsakarim Norbekov
Tytuł: Osioł w okularach
Tytuł oryginalny: Opyt duraka
Tłumaczenie: Sławomir Kaliszuk
Projekt okładki: Piotr Pisiak
Wydawnictwo Studio Astropsychologii, Białystok 2012.
 
 
Książkę przeczytałam dzięki Studiu Astropsychologii, za co serdecznie dziękuję
 

piątek, 28 września 2012

Dr Oetker, Sałatki od A do Z


Zdjęcie pochodzi ze strony Weltbild 

     Kolejny tom z przepisami z serii "Od A do Z" Dr Oetker dotyczy sałatek. Podobnie jak w poprzednich książkach z tego cyklu zamieszczone tu przepisy opisane są bardzo dokładne i w sposób łatwy do zrozumienia. Przy każdym przepisie podane są wartości odżywcze, czas przygotowania oraz ilość porcji. 
     W książce znajdziemy przepisy na sałatki makaronowe, ziemniaczane, z rybami i owocami morza, mięsne i wędlinami oraz całą masę sałatek wegetariańskich (w tym owocowe). Niektóre przepisy są zupełnie proste, składające się z 3 - 4 składników (+ sos), a inne wykwintne i oryginalne. Proponowane sałatki mogą być traktowane jako przystawki, dodatki czy dania główne. Pełne witamin stanowią obowiązkowy element codziennego jadłospisu.
     Mnie najbardziej interesują oczywiście sałatki proste :) Jak ktoś bywa u mnie na blogu częściej to wie jaką "nogą" jestem w kuchni. Potrzebuję, więc przepisów prostych i łatwych, ale efektywnych. Jednym z przepisów spełniających te "wymagania" jest przepis na sałatkę z rzodkiewki i tuńczyka (co ciekawe nie przepadam za rzodkiewką, ale to połączenie wydaje się być ciekawe). Ślinka mi cieknie gdy widzę zdjęcie przedstawiające sałatkę tortellini z szynką - mmm pycha! Generalnie większość sałatek z makaronem i ryżem mi tu odpowiada - obawiam się tylko tych z owocami morza i rybami (poza tuńczykiem, którego bardzo lubię). Do mojego stałego menu na pewno wejdą: budapesztańska sałatka z kurczakiem, carmen - sałatka odchudzająca :), kolorowa sałatka makaronowa, kukurydziana ziemniaczanka, makaronowa sałatka z mozzarellą, makaronowa sałatka z salami i sałatka serowa z piersią indyka. Inne sałatki będę wypróbowywała okazjonalnie :)
     Na szczęście nie wszyscy lubią to co ja, a w książce znajdziemy tyle kombinacji, że każdy znajdzie coś dla siebie. Poza tym co, jak co, ale przepisy na sałatki można dowolnie modyfikować odrzucając bądź dokładając jakiś składnik, czy dodając swoje ulubione. Książka jest skarbnicą pomysłów i z jej pomocą można do woli eksperymentować. 

środa, 26 września 2012

"Bystrzaki" C.J. Simister



Autor: C.J. Simister
Tytuł: Bystrzaki. Jak rozwinąć niezwykły umysł twojego dziecka.
Wydawnictwo: Esprit, 2012
Ilość stron: 341


Wybór tej książki był nieprzypadkowy. Decydując się na rodzicielstwo, ja i mój mąż podjęliśmy się również bardzo ważnego zadania - wychowania swojego dziecka!  Zdajemy sobie sprawę z tego, że mamy niebagatelny wpływ na kształtowanie się jego charakteru, poczucia własnej wartości i umiejętności radzenia sobie z różnymi problemami.

Istnieje mnóstwo zupełnie niewykorzystanych sytuacji, które mogłyby pomóc dziecku w rozwoju np. kreatywności czy samodzielnego myślenia. Ile razy słyszymy "mamo, nudzi mi się" czy to podczas długiej jazdy samochodem, czy na zwykłym spacerze. Wymyślamy więc jakąś zabawę, ale po pewnym czasie pomysły nam się po prostu kończą. Warto wtedy zajrzeć do takiego poradnika, jak "Bystrzaki", który niewątpliwie pomoże nam uporać się z tym problemem.

Możemy w pełni obdarzyć zaufaniem C.J. Simister. Autorka ma czternastoletnie doświadczenie w pracy nauczycielskiej z dziećmi w różnym wieku, ponadto kieruje innowacyjnym programem kształcącym umiejętność myślenia. Przygotowuje dzieci do życia w szybko zmieniającym się i pełnym wyzwań świecie. Pomysły zawarte w książce nie są więc wyssane z palca.

Już we wstępie autorka wyjaśnia nam, jakie podstawowe cechy powinniśmy pomagać kształtować dziecku, by mogło jak najlepiej radzić sobie we współczesnym świecie. Chodzi tu o wytrwałość w obliczu napotkanych trudności, wiara w siebie, cierpliwość, zdolność myślenia, chęć podejścia do nowych tematów z otwartym i bystrym umysłem, odwaga w podejmowaniu ryzyka w odpowiednim momencie i upór konieczny do podźwignięcia się po porażce. Budowa książki jest przemyślana i przejrzysta. Każdy z rozdziałów zawiera krótkie wprowadzenie, kilka bardzo przydatnych wskazówek oraz to, co stanowi najważniejszą treść poradnika - propozycje gier i zabaw. Przyznam szczerze, że podczas czytania wiele razy cisnęły mi się na usta słowa - "to takie proste, dlaczego wcześniej o tym nie pomyślałam" albo "nigdy bym na to nie wpadła". Świadczy to tylko o tym, że mimo najszczerszych chęci, czasem zawodzi nas własna kreatywność. Dlatego warto poradzić się bardziej doświadczonych osób.

Autorka często podpowiada nam, w których sytuacjach możemy wypróbować proponowane przez nią gry. Podczas jazdy samochodem, możemy ćwiczyć cierpliwość dzieci, korzystając np. z zabawy pt. "Skoncentruj się!" (str. 170), która polega na tym, że jedna osoba przez minutę śpiewa lub deklamuje wierszyk, druga w tym czasie stara się na wszelkie sposoby ją zdekoncentrować. Repertuar jest dowolny - strojenie głupich min, wydawanie irytującego głosu itp. Brzmi ciekawie, prawda? A to jest tylko jeden z wielu pomysłów! Po lekturze tego poradnika, będziemy wiedzieli, jak konstruktywnie wykorzystać czas podczas robienia zakupów w supermarkecie, w trakcie gotowania lub długiego spaceru. Pewną niedogodnością dla czytelnika może być fakt, że nie ma konkretnego podziału wiekowego dla poszczególnych gier, choć autorka informuje nas o tym, że "opisane ćwiczenia są przeznaczone dla dzieci pomiędzy czwartym a szesnastym rokiem życia" (str.16). To dosyć spory przedział. W tym przypadku rodzice powinni liczyć na własne wyczucie i znajomość możliwości dziecka. Myślę, że to akurat nie powinno stanowić większej trudności.

Dodatkową wartością "Bystrzaków" jest możliwość rozwoju pewnych cech nie tylko u dziecka, ale i u nas samych. Angażując się w zabawę z naszą pociechą, sami jesteśmy niejako zmuszeni do uruchomienia własnych pokładów wyobraźni. Wiele gier może rozluźnić po ciężkim dniu w pracy, a ponadto autorka często zachęca do działania całą rodzinę. Cóż może lepiej integrować członków rodziny, niż wspólnie spędzony czas? Zyskujemy więc więcej, niż myślimy!

Polecam "Bystrzaków" nie tylko rodzicom, ale także nauczycielom, pedagogom i wszystkim osobom zajmującym się dziećmi. Książka ta stanowi bardzo wartościową kopalnię pomysłów i wskazówek, dlatego też jest świetnym wsparciem dla naszej własnej kreatywności.

czwartek, 20 września 2012

Praktyczny Kurs Pisarstwa - Katarzyna Krzan

Autor: Katarzyna Krzan
Wydawnictwo: Złote Myśli
data wydania: maj 2009
ISBN: 978-83-7582-807-8
liczba stron: 112

Nie, nie piszę książki i nie planuję kariery pisarki. Napisałam chyba zbyt wiele recenzji książek, by sama poddać własne dzieło uważnej ocenie recenzentów. ;-) Fakt, że sama niczego nie piszę nie oznacza jednak, że nie fascynuje mnie proces powstawania książki. Fascynuje i to bardzo, dlatego też zdecydowałam się zapoznać z e-bookiem "Praktyczny Kurs Pisarstwa". Jego autorka, Katarzyna Krzan, prowadzi wydawnictwo internetowe, które m.in. publikuje teksty początkujących autorów. Początkujący nie oznacza, że można tam się zgłosić z pierwszym lepszym pomysłem. Publikowane są tylko naprawdę dobrze napisane teksty. Wskazówki, jak taki tekst stworzyć, znajdziecie właśnie w publikacji pani Krzan.

Publikacja, stosunkowo niewielka objętościowo, zawiera całą masę przydatnych informacji – co w moim odczuciu wyróżnia ją spośród szeregu podobnych, często zdecydowanie grubszych poradników. Autorka ciekawie i przystępnie opisuje kolejne aspekty, jakie musimy brać pod uwagę, tworząc własne dzieło.

Dowiemy się m.in.:
- o czym w ogóle pisać i jak stworzyć wstęp, który zainteresuje czytelnika
- jaką narrację wybrać
- jak stworzyć ciekawego bohatera – począwszy od wyboru imienia, poprzez opis wyglądu i zachowania aż do sposobu w jaki będzie się wysławiał
- jak tworzyć interesujące dialogi, budować sceny, komponować wątki
- jak korzystać ze stereotypów i budować przestrzeń fabularną

Język autorki jest dość oszczędny ale przy tym bardzo przystępny i treściwy. Katarzyna Krzan nie ogranicza się do samej teorii, często przytacza cytaty z książek znakomitych autorów, choćby Pilcha czy Dostojewskiego i zwraca uwagę na wykorzystane przez nich techniki. Książkę czyta się błyskawicznie, choć warto podzielić ją sobie na części, tym bardziej, że każdy rozdział kończą interesujące ćwiczenia praktyczne. Co prawda nikt nie sprawdzi, jak dobrze poradziliśmy sobie z tematem, mimo to zadania typu dialog między aniołem i diabłem na temat duszy człowieka, scena ucieczki z zakładu dla obłąkanych czy plan powieści na podstawie przytoczonego artykułu, uważam za bardzo kreatywne i przydatne w procesie doskonalenia własnego warsztatu.

Końcówka publikacji jest niestety nieco gorsza. Autorka przytacza tutaj sporo definicji a także historię paru gatunków literackich. Czyta się to niczym wiadomości z Wikipedii i nie odniosłam wrażenia, by w jakiś sposób pomagało to początkującym pisarzom. Mimo to publikację polecam zarówno tym, którzy lubią pisać, czy to do szuflady, czy też z zamiarem wydania własnego dzieła, ale również tym, którzy pragną lepiej poznać złożony proces powstawania dzieł literackich. Sama z pewnością do tej publikacji powrócę, bo choć nie mam aspiracji napisania książki, z chęcią spróbuję własnych sił w rozwiązywaniu kreatywnych ćwiczeń :-)  

Recenzja również na moim blogu: http://alison-2.blogspot.com/

środa, 19 września 2012

Dr Oetker, Dania z piekarnika od A do Z


Zdjęcie książki pochodzi ze strony Weltbild 

     Niedawno pisałam o książce "Ciasta bez pieczenia od A do Z" i już wtedy wiedziałam, że koniecznie muszę mieć pozostałe książki z serii. To co w całej serii urzeka mnie najbardziej to przepiękne zdjęcia potraw, łatwość wykonania (szczegółowy opis czynności) i różnorodność przepisów - każdy znajdzie co najmniej kilkanaście pewnych przepisów, które z chęcią wykorzysta.
     "Dania z piekarnika od A do Z" to zbiór 250 przepisów na różnego rodzaju zapiekanki, tarty, pieczenie. Znajdziemy tu zarówno dania główne, jak i przekąski czy desery. Dla mnie największym odkryciem są wszystkie dania przygotowywane w naczyniu żaroodpornym. Takie naczynie dostałam od mojej kochanej siostry na urodziny czy święta Bożego Narodzenia, więc niedługo będzie rok, a użyłam go może z 5 razy :( Z książki dowiedziałam się, że oprócz typowych zapiekanek z ziemniaków mogę także przyrządzić w nim pyszne lazanie (nie tylko tę standardową) i wiele dań mięsnych. Autor proponuje też mnóstwo dań z ryb, zapiekanych warzyw i "mielońców". Największą ciekawostką jest jabłkowa lazania (nie wiedziałam, że można też na słodko!) i buchty (wspomnienie z dzieciństwa - a kompletnie nie wiedziałam, jak się je robi).
     Moimi ulubionymi przepisami są: calzone, wszystkie dania z zapiekaną cukinią, papryką, bakłażanem i ogórkiem. Uwielbiam takie rzeczy - teraz mam możliwość poznania moich ukochanych warzyw w połączeniu z różnymi smakami.Tak naprawdę to za każdym razem gdy przeglądam książkę, rzuca mi się w oczy coś nowego co koniecznie muszę spróbować zrobić, bo tak apetycznie wygląda.
     Przepisy oczywiście zawierają zawartość składników odżywczych, czas wykonania oraz ilość porcji. Bardzo istotne jest dla mnie zamieszczenie informacji w jakiej temperaturze piec w przypadku zwykłych grzałek (góra, czy dół, czy góra i dół), jak i z termoobiegiem - niektórzy wiedzą takie rzeczy "na oko", ale ja niestety nie.

Recenzja pochodzi z mojego bloga MOJE CZYTANIE.

wtorek, 18 września 2012

"Projekt szczęśliwe małżeństwo" Hal i Jenny Runkel

tłumaczenie: Grażyna Smosna
tytuł oryginału: Screamfree marriage. Calming down, growing up, and getting closer
wydawnictwo: Nasza Księgarnia
data wydania: kwiecień 2012
ISBN: 978-83-10-12219-3
liczba stron: 368
kategoria: poradniki

Mówi się, że kobieta zmienną jest, ale czy z mężczyzną nie dzieje się podobnie. Ja uważam, że obie płcie z biegiem lat zmieniają się w podobnym tempie, a zmiany są widoczne najbardziej, gdy kobietę i mężczyźnie łączy więź uczuciowa, czyli znajdują się w związku. Sama wiem, o czym mówię, jako mężatka dostrzegam zmiany mentalności, zachowań, czy oczekiwań itp. zachodzące u mnie, jak i małżonka.

Każda osoba będąca w związku, czy w małżeństwie chciałby, by stan miłości, zaufania i ogólnych dobroci trwał wiecznie i mimo wszystko. Często zapominamy, że raz "zdobyty" partner nie oznacza, że nie musimy się starać i każdego dnia budować relację, która wzmocni związek i powstanie mocny fundament, zapewniający nienaruszalne podstawy niezbędne w czasie "burz i sztormu".


Psychoterapeuci, psycholodzy, seksuolodzy zalewają nas różnymi radami, poradnikami itp. Ale który wybrać i czy warto? Próbowałam to sprawdzić. Sięgnęłam po jeden z nich, autorem jest Hal Runkel, który autorstwem podzielił się ze swoją żoną Jenny, choć ja nie dostrzegłam jej udziału w tworzeniu tegoż poradnika.

Hal jest licencjonowanym terapeutą par, małżeństw i rodzin, wykładowcą, a także założycielem i przewodniczącym Instytutu bez Krzyku-organizacji pożytku publicznego, która dąży do propagowania spokoju i harmonii z kontaktach międzyludzkich. Zasady Instytutu bez Krzyku pomogły tysiącom rodzin zrewolucjonizować łączące ich relacje. Hal mieszka z żoną Jenny i dwójką dzieci nieopodal Atlanty, w stanie Georgia.

Autor w swoim poradniku nie próbuje nikomu narzucić swoich rad, podkreśla, że czytanie jest dobrowolnym wyborem oraz nie piszę tylko i wyłącznie dla kobiet czy mężczyzn albo dla osób w kryzysie. Pisarz podkreśla, że napisał ten poradnik jako wskazówkę dla każdego, nawet tych szczęśliwych. Chcę on zburzyć stereotypowe myślenie i kłamstwa, które społecznie są nam wpajane np. o dwóch połówkach jabłka.

Książka składa się z trzech części. Wspólnym motywem wszystkich części jest motto "więcej spokoju, dojrzałości i bliskości". Terapeuta pokazuje określone, destrukcyjne zachowania obu płci na własnym przykładzie. NIe unika trudnych zagadnień, jak np. sprzątania, nieodcięcia pępowiny od rodziców, seksu itp. Zahacza również o trudny temat, jakim jest rozstanie. Runkel podpowiada, jak zanalizować plusy i minusy takiej decyzji. Czyli terapeuta porusza cały wachlarz typowych sytuacji w relacjach damsko-męskich.

"Zdarza się, że gdy ludzie są zestresowani, wolą o niczym nie mysleć, a to właśnie wtedy najbardziej powinni się zastanowić"-Bill Clinton

"Potrzeba jednej sekundy, by się kimś zauroczyć i jednego dnia, by kogoś polubić, ale całego życia, by kogoś pokochać".

"Powiedziałam teściowej, że mój dom jest także jej domem, a ona na to "Wynoś się z mojej posiadłości".-Joan Rivers

Chciałabym wspomnieć jeszcze o formie wydania. Nasza Księgarnia postarała się, aby ta pozycja nie była następnym poradnikiem, który zagubi się w natłoku podobnych pozycji. Okładka jest twarda, tytuł połyskujący i widoczny. Książka ma własną, bordową, materiałową zakładkę, która doskonale spełnia swoją rolę.

NIe będę ja polecać, gdyż sami najlepiej wiecie, czy taki poradnik potrzebujecie przeczytać, bo czujecie taką potrzebę, bądź interesujecie się tą dziedziną życia.

poniedziałek, 17 września 2012

"Ciasta bez pieczenia od A do Z" Dr Oetker



Zdjęcie książki pochodzi ze strony Weltbild

    Książka "Ciasta bez pieczenia od A do Z" Dr.Oetker to nie lada gratka w kuchni. I nie mam tu na myśli wytrawnych kucharzy czy miłośników sztuki kulinarnej. Książka przeznaczona jest dla wszystkich - bez względu na stopień "wtajemniczenia". I całe szczęście, bo ja należę do "niedzielnych" kucharek :p To prawdziwa skarbnica wiedzy na temat ciast bez pieczenia. Czy wiedzieliście, że jest ich co najmniej 219 rodzajów (tyle przepisów umieszczono w książce)? Ja myślałam, że ciasta bez pieczenia ograniczają się do serników na zimno i to na bazie "z torebki". Jakże więc miło zostałam zaskoczona :) Myślałam też, że ciasta te powstają tylko na biszkoptach lub gotowych spodach zakupionych w sklepie, a można użyć kruszonych herbatników, płatków kukurydzianych, gofrów, migdałów, popcornu! czy sucharków. W książce znajdziemy przepisy na ciasta  typowo dla dzieci, klasyczne, wykwintne, z alkoholem i inne. Część przepisów jest podobna, różni się tylko w niewielkim stopniu składnikami. 
    Przepisy na ciasta są bardzo czytelne. Wykaz składników jest bardzo dokładny i podzielony na skład poszczególnych części ciasta. Dodatkowo przy każdym przepisie podana jest wartość energetyczna oraz zawartość tłuszczu, białka i węglowodanów. Jedynie na początku miałam problem z "rozszyfrowaniem" jednego ze składników - kuwertury. Dla laika w kuchni takiego jak ja, słowo to było nieznane. Sprawdziłam jednak w Wikipedii, że to "czekolada wysokiej jakości zawierająca więcej (32 - 35%) masła kakaowego niż zwykła czekolada".
     Gdy przeglądałam książkę pierwszy raz ślinka mi ciekła, oczy chciały jeść wszystko na raz. Nie sposób wybrać najlepszego przepisu. Wszystko wygląda bardzo apetycznie i na pewno równie dobrze smakuje :) Poniżej przedstawiam dwa przepisy z książki. Zwróćcie uwagę jakie zachęcające zdjęcia ciast :)


       
 Zdjęcia przepisów pochodzą ze strony Weltbild

Recenzja pochodzi z mojego bloga www.biblioteczkamagdalenardo.blogspot.com